poniedziałek, 25 września 2017

Ba Be National Park czyli to co misie lubią najbardziej :)

o 08:00 ruszamy z Ha Giang i przez 6,5 godziny przejeżdzamy 250km do miejscowości Thai Nguyen. Tu nas wyrzucają w przydrożnym barze i każa czekać....na szczęście po 15 min pojawia sié kolejny "autobus". 4 godziny jechaliśmy 160 km z Thai Nguyden do Ba Be przeworząc w busid praktycznie każdy możliwy towar-na szczéście oprócz zwierzat.
Ok, ciemno, po 19:00 juž i co dalej....nasze lokum daleko...kierowca busa skontaktował sié z miejscową znajomą i tu nagle pojawia się dwóch młodziaków na motorach, biorą nasze plecaki...wsiadamy i jedziemy w dzunglę.....dosłownie całkowite zaciemnienie i my, 2 maluchy pomykające gdzieś.....po 10 min jazdy przez dzugle/park docieramy nad jezioro ale ciemno jak w....!! Nasze chłopaki motorowe dzwonią tu i tam i nagle z tej ciszy wyłania sié dzwięk silnika a na jeziorze światło;płyną po  nas!!!! szczęście, dotrzemy, uda sié!!! Nocne przepłynięcie po kompletnie ciemnym jeziorze- nie jesteśmy w stanie opisać-ciarki, świetliki, płyniemy na ślepo w nieznane...jak to Bodzio powedział "tylko poeta mógłby powiedzieć o tym pięknie"
Siostra Pana Przewoźnika proponuje gorący posiłek (dozgonne dzięki) i piffffko także małe rozeznanie u lokalesa co i po ile i idziemy do naszego lokum. Ciemno, cisza ale majtki spadają z wrażenia!!!!Tajska piętrowa chata z bali jak na Karaibach, na dole bar i jadalnia a na górze taras, leżanka i pokoje.....jutro 6 godzinna wyprawa łodzią.....:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz