do 12:00 poleniliśmy się na naszym pięknym tarasie w Coc Tok aby nabrać sił na długą podróż:
13:00-13:20 motorem przez dzunglę z Villi na autobus
13:30-18:00 autobusem do Hanoi
22:00-13:00 nocny pociąg z Hanoi do Da Nang
13:10-13:50 taxi z Da Nang do Hoi Ann
trzeba przyznać, że podróż długa ale nie jesteśmy zmęczeni. W pociągu mieliśmy przedział 4 osobowy ale byliśmy sami także luksus. Na śniadanie oczywiście jajko + jakiś dziwny ala knedel z mięsem i ziołami w środku i zawinięty w liść bananowca. Mamy wrażenie że ciasto było zrobione z ryżu i na parze hmmmmm mi smakowało chociaż Bodzio się nie przekonał....
13:00-13:20 motorem przez dzunglę z Villi na autobus
13:30-18:00 autobusem do Hanoi
22:00-13:00 nocny pociąg z Hanoi do Da Nang
13:10-13:50 taxi z Da Nang do Hoi Ann
trzeba przyznać, że podróż długa ale nie jesteśmy zmęczeni. W pociągu mieliśmy przedział 4 osobowy ale byliśmy sami także luksus. Na śniadanie oczywiście jajko + jakiś dziwny ala knedel z mięsem i ziołami w środku i zawinięty w liść bananowca. Mamy wrażenie że ciasto było zrobione z ryżu i na parze hmmmmm mi smakowało chociaż Bodzio się nie przekonał....
Na deser wciągnęliśmy ciastko, których stoiska porozstawiane są dosłownie po całym kraju. Takie czerwone pawilony a w środku oferowany praktycznie jeden produkt. Ba, Wietnamczycy to kupują, nawet kolejki się robią. Trzeba będzie sprawdzić jakoś, zasięgnąć języka, czy te rodem z komunistycznej propagandy czerwone kramiki są tylko okazyjnie, czy cały czas. Akurat na nasz pobyt przypada święto końca jesieni, które obchodzone jest w sposób kolorowy i dość głośny. Dzieciaki przebierają się za smoki, tańczą, a inne bezlitośnie łomoczą w bębny. Tak więc może to jest też ciastko na tę okoliczność?? Temat pozostaje do zbadania...
Niebywałe, ale jaja! W środku ciastka jest jajko. Znów jajko. Co oni mają z tymi jajkami? Wszędzie jajka.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz